KWord

Za polską stroną projektu:
“KWord jest edytorem tekstu i aplikacja do tworzenia publikacji. Program jest zdolny do tworzenia wymagających i profesjonalnie wyglądających dokumentów. Nie ważne czy jeseś użytkownikiem korporacyjnym, domowym, artystą czy studentem, KWord jest cennym i łatwym w użyciu narzędziem, który zaspokoi wszystkie Twoje potrzeby związane z edycją tekstu”.

Warto wypróbować czy raczej strata czasu?
Ktoś z Was tego używa?

~ przez indusia w dniu maj 7, 2008.

Odpowiedzi: 2 to “KWord”

  1. Kurde, nie ma nic bardziej lamerskiego niż tekst reklamowy z błędami ortograficznymi i literówkami. ;>

  2. Mam dziś trochę czasu, więc postanowiłam zrobić wstępny test procesorów tekstu.
    W konkursowe szranki stanęły:
    OpenOffice,
    KWord,
    AbiWord.
    Przedmiotem testu była kompatybilność z MS Office, czyli sprawdzałam, jak wygląda moje CV utworzone w MS Word pod aplikacjami linuksowymi.
    Najlepiej wypadł (ku mojemu zdziwieniu i rozczarowaniu – bo szukam czegoś lepszego od tego programu) – OpenOffice . Gdy otworzyłam w nim moje CV, wyglądało ono niemal tak samo jak w Wordzie (zgadzały się kolory i z grubsza układ). Oczywiście, daleko mu do ideału, gdyż z dwóch pełnych stron w Wordzie pod OO automagicznie zrobiły się trzy. Na szybko nie potrafię się pozbyć tej trzeciej – mimo że wykasowałam coś z tekstu i właściwie trzecia strona nie ma prawa się pojawić, to wciąż jest – szczątkowa ramka (niepotrzebna, bo nie ma zawartości) i stopka. Ogólnie kicha, ale w porównaniu do innych testowanych aplikacji można jednak mówić o niejakim sukcesie.
    Drugie miejsce zajął AbiWord, ale dzieli go przepaść od laureata konkursu. Z pierwotnego layoutu ostały się jakieś szczątki formatowania. Kolor niebieski stał się żółtym, z dwóch stron zrobiły się trzy, pojawiły się jakieś syfne znaczki.
    Jednak kompletnie rozwaliło mnie to, co zobaczyłam, kiedy otworzyłam dokument testowy pod KWordem. Wyświetliła się pierwsza ramka (z moim imieniem i nazwiskiem oraz adresem). Mało tego, ramka w niczym nie przypomina tego, jak powinna wyglądać, a tekst w niej jest dziwnie przesunięty poza krawędzie tabeli.
    Ogólnie KWord to ogromne rozczarowanie. Być może tworzenie dokumentów w nim okaże się fajne, proste i przyjemne, ale co z edycją tych stworzonych gdzie indziej (czytaj: MS Office)?!
    Na razie wychodzi na to, że istnieją większe syfy od OO. ;>

Napisz odpowiedź