Połączenia wideo [ot] [komórka]
Dziś mój pierwszy raz z wideotelefonem.
Najfajniejsze były reakcje ludzi stojących obok (odebrałam połączenie na przystanku autobusowym). Ponieważ byłam w ciemnych okularach i trzymałam mikrofon przy ustach mój rozmówca stwierdził, że wyglądam jak tajna agentka.
Możliwość popatrzenia na rozmówcę, owszem, fajna. Można skontrolować faceta. Już nigdy mnie żaden nie ściemni, że jest w bibliotece. (OK, do tej pory też mnie raczej żaden nie okłamywał, ale dowodów nie miałam). Ale z drugiej strony – koniec z odbieraniem telefonów bez makijażu. Dobrze, że jeszcze nie przesyła zapachów, bo inaczej byłby koniec z telefonami-budzikami. Zapach z buzi o poranku mógłby mnie zabić.
Jak na razie – oprócz tego, że to zbędny gadżet – to droga zabawa. Mimo że połączenie liczone jest jak zwykłe połączenie, to nie można na niego wykorzystać minut z abonamentu. (Przynajmniej w Erze).
BTW. Kto wie, co jest nie tak z Playem, że do tej sieci (jako do jedynej, jeśli się dzwoni z Ery) połączenia są droższe niż połączenia audio?

Dodaj komentarz