Czar konsoli
Wielu ludziom Linuks kojarzy się z wklepywaniem setek komend, brakiem środowiska graficznego itp. Ostatnio oczywiście uświadomienie w narodzie rośnie, ale wciąż takie wyobrażenie o Linuksie jest bardzo częste. Z kolei większość pryszczersów - tych świadomych, że jedynie rosnąca liczba użytkowników Linuksa jest w stanie zmusić producentów sprzętu do tworzenia sterowników pod ten system - propaguje system spod znaku pingwina jako taki darmowy Windows. Trochę to głupie, bo użytkownicy domowi mogą teraz kupić legalnego Windowsa za grosze. Zresztą w Polsce Windows zawsze był za darmo. Swego czasu nie znałam ani jednej osoby (która by nie miała własnej firmy) z legalnym softem w domu. Do tej pory pamiętam, jak się ze mnie wyśmiewano, kiedy kupowałam sobie Nortona czy przedłużałam subskrypcję (abstrahując od tego, czy to dobry program - mnie jakoś nigdy nie zawiódł, wybierałam wygodę i fałszywe poczucie bezpieczeństwa).
Ale ja nie o piractwie chciałam, tylko o konsoli, która tak przeraża niektórych.
Odkąd zobaczyłam, jak łatwo i szybko można niektóre rzeczy robić spod konsoli, pomyślałam sobie „kurde, ja też bym tak chciała…”. Choćby dostęp do różnych programów (np. tych rzadko używanych). Nie trzeba przeglądać długaśnej listy aplikacji, szukać, w której kategorii system uznał za stosowne umieścić dany program itp. Nie trzeba sobie zasyfiać pulpitu setką ohydnych ikon (nie znoszę mieć jakichkolwiek ikonek na pulpicie, zaburza to moje poczucie estetyki). Po prostu wpisuję w konsoli np. amarok, naciskam enter i… Oczywiście, nie muszę tego tłumaczyć żadnemu użytkownikowi Linuksa, ale może trafią tutaj jacyś nieświadomi windziarze. A już instalowanie programów poprzez jedną prostą komendę uważam za cud. Żadnych porąbanych instalation shields, żadnego wyszukiwania programów w sieci, ręcznego ściągania, rozpakowywania, klikania, zatwierdzania lokalizacji. Pokochałam komendę sudo apt-get install. Po prostu ją uwielbiam! Tak naprawdę nie umiem zrobić wiele więcej ponad to, co opisałam powyżej, ale to tylko kwestia czasu. Będę się po prostu uczyła w miarę potrzeby. Oczywiście, niektóre przyzwyczajenia z Windowsa są bardzo silne. Nie ogarniam jeszcze (przynajmniej na razie) zarządzania plikami spod konsoli, moja wyobraźnia potrzebuje podpórki w postaci rysunku, schematu. No ale może się to zmieni.
Poza tym sama się sobie bardziej podobam taka wstukująca komendy w czerń konsoli. To jak postacie z cyberpunkowych opowiadań. To jest takie „chakierskie”, sexy, to mnie naprawdę jara!
A zatem linuksiarze, jeśli chcecie kogoś zachęcić do Linuksa, nie mówcie, że jest jak Windows. Mówcie o zaletach konsoli, na pewno potraficie ich wymienić o wiele więcej niż ja. Nie pomijajcie tego wstydliwie. Przecież to atut.
Mój kolega, który pomaga mi w stawianiu pierwszych kroków na Ubuntu, był ogromnie zaskoczony, kiedy polecił mi coś zainstalować, odsyłając mnie do Adept Managera, a ja powiedziałam bez zastanowienia: „zrobię to spod konsoli”. Już po kilkudziesięciu minutach dostosowywania systemu do moich potrzeb wiedziałam, co jest prostsze i fajniejsze. Z pewnością jestem w komfortowej sytuacji, bo nie za każdą komendą muszę guglać. Mam przyjaciół, którzy chętnie mi pomagają, czasem po prostu napiszą, co powinnam wklepać, czasem podyktują coś przez telefon. Dziękuję im za ich cierpliwość. Oto fragment tego, co muszą znosić:
indusia: command not found
incuś: a jak napisałaś cache?
indusia: normalnie, tak jak gotówka…
incuś: o boże…
Tak czy owak: KONSOLA MNIE PODNIECA!

Do uruchamiania programów są fajniejsze rzeczy niż konsola, w fluxboxie jest naprzykład taki program jak fbrun odpalasz go jakims skrotem klawiszowym np.: ctrl-~ (~ to tylda), a pozniej wpisujesz naprzyklad w niego nazwe programu np.: amarok i klepiesz enter. Program ci sie uruchamia o okienko fbrun sie zamyka — w konsoli to jest syfne ze ona zostaje na pulpicie zasmiecajac go. Program wyglada tak: http://static.flickr.com/24/56563086_48a7c8d979_m.jpg
Jak chcesz moge ci przeslac wlasna wersje, program naprawde bardzo uprzyjemnia prace.
O! Super! Pewnie, że chcę!
Dzięki!
A czy w GNOME nie ma czegoś takiego pod ALT+F2?
Wroce do domu to ci wysle najnowsza wersje, bo na tym kompie mam starsza, przyokazji nauczysz sie nowego slowka: kompilacja — nie obawiaj sie to nic strasznego wystarczy w konsoli wpisac make i masz gotowy lsniacy program. Tylko podaj mi jakis adres, na ktory moge go wyslac.
Dzięki!
Adres, pod który możesz to wysłać (jeśli nie chcesz po prostu gdzieś wystawić), to srubuntu [at] gmail.com
Pod GNOME wystarczy Alt+F2 albo Ctrl+F2 i pokazuje sie takie okienko. Skroty klawiszowe mozna sprawdzic i przedefiniowac w preferencjach (u mnie System->Preferences->Keyboard Shortcuts).
Właśnie wypróbowałam ALT+F2. Chyba program, o którym pisze Michał, nie będzie mi potrzebny.
Fajny ten Linux! ;>
“Pryszczersi”, chyba najciekawsze określenie linuksiarzy jakie słyszałem (sam nim jestem żeby nie było) ^^
Poza tym szkoda że “czar konsoli” dostrzega tak mało osób z zewnątrz świata (nie linuksopodobnych systemów). Choć może pryszczersi powinni zacząć bardziej ją propagować ;)
Pozdrawiam, Adawo ;)
miałem linuksa przez jakiś czas, też ubuntu, nie powiem ciekawe, konsola bardzo wygodna, apt-get wygodne lecz dlaczego nadal siedzę na XP? trochę za bardzo się zrosłem z tym systemem, lubię sobie utrudniać życie i czasem pograć. Lecz to nie jest najważniejszym powodem dlaczego porzuciłem linuksa, lecz to że pod nim dźwięk był jakiś ‘inny’, kiczowaty, ale żem się rozczullił ^^
nie mniej ciekawy post ;> jeszcze bardziej nie mogę się doczekać nowego ubuntu który stoi już w kolejce do zassania wraz z wine które ostatnio pokazuje zacne pazurki :>
Mysle, ze propagowanie konsoli nie na wiele sie zda, ani u linuxowcow, ani u windziarzy (tu tez mozna poczarowac). Pierwsi przewaznie znaja lepiej lub gorzej, a drudzy nie maja potrzeby. Z doswiadczenia wiem, ze wpisanie ipconfig albo ping dla przecietnego uzyszkodnika trwa o wiele dluzej niz klikanie piec razy tu i tam. Uczyc tez sie nikomu raczej nie chce, bo i po co skoro wszystko jest w “obrazkach”.
Swoja droga proponuje konkurs na najladniejsza konsole :)
Pozwolę się nie zgodzić. Nie trwa dłużej. Ja osobiście jestem zachwycona faktem, że nie muszę klikać.
Linux ma z pewnością wiele wad, przede wszystkim dotkliwy jest brak sterów.
BTW: co robi ipconfig? Bo u mnie “command not found”.
Kojarzy mi się tylko z ifconfig.
ipconfig to windowsowa komenda i też się nie zgadzam z tym że klikanie szybsze, nie raz trzeba się przekopać przez tonę okienek aby cokolwiek zrobić, linux za pomocą konsoli to upraszcza
W nawiązaniu do propozycji konkursu na najładniejszą konsolę… Może konkurs to złe słowo - bo musi być wygrany, a ja nie czuję się na siłach oceniać. Tzn. ocenić zawsze mogę, ale ile będzie warta taka ocena?
No a na tym blogu demokracji nie będzie! ;)
Opinie opieram wylacznie na wlasnych doswiadczeniach, ktore z reguly wygladaly tak, ze uzytkownik sieci (przecietny uzytkownik winputera) najpierw odkrywal funkcje start->uruchom, pozniej odkrywal cmd, o ile nie zszedl juz na zawal bylo dogadywanie sie co wpisac i co wyswietla. Zawsze szybciej szlo jesli mial poklikac tam, zakladke tu i przeczytac. Ludzie tego nie znaja i moim zdaniem nie beda, bo uruchomienie konsoli i wpisanie zapamietanego wczesniej polecenia jest “za trudne” ;)
Pod linuxem jest ifconfig. Ogolnie od konfiguracji sieci. Pierwsza karta sieciowa to z reguly eth0, a szybka konfiguracja wyglada mniej wiecej tak
ifconfig eth0 10.0.0.1 netmask 255.255.255.0 up
gdzie 10.0.0.1 to adres komputera, a 255… to maska sieci.
Od konfiguracji wifi jest iwconfig, a karta wifi to przewaznie wlan0. Sam iwconfig wyswietli liste interfejsow.
Szybki konfig pod iPoda z ad-hockiem moglby wygladac np tak
# wylacz interfejs
ifconfig wlan0 down
# nazwa sieci - itouch
iwconfig wlan0 essid itouch
# tryb ad-hoc
iwconfig wlan0 mode ad-hoc
# adres ip dla wifi
ifconfig wlan0 10.0.0.1 netmask 255.255.255.0 up
# udostepnienie netu dla poda
echo 1 > /proc/sys/net/ipv4/ip_forward
iptables -I POSTROUTING -t nat -s 10.0.0.2/32 -d 0/0 -j MASQUERADE
wtedy konfiguracja dla ipoda powinna wygladac mniej wiecej tak (jesli uda sie go podlaczyc)
IP: 10.0.0.2
maska: 255.255.255.0
brama: 10.0.0.1
dns: 194.204.159.1 lub 194.204.152.34 (adresy tp.sa, mozna podac inne)