Dlaczego Linux?
Każdy z nas czytał pewnie dyskusje na rozmaitych forach o tym, dlaczego Linux jest lepszy od Windy. Nigdy nie kibicowałam żadnej ze stron, choć czasem zdarzało mi się śledzić te niekonczące się awantury. Lubię flejmy, lubię, jak sobie pyskują, jak toczą pianę i sięgają po najróżniejsze argumenty.
Mnie osobiście przekonuje jeden - Linux jest darmowy… tylko te gazetki trzeba kupować. Pomyślałam sobie jednak, że skoro dobrze znam autora artykułów takich gazetek i mam swoje kobiece sposoby, aby zmobilizować go do pełnej współpracy, to będzie dobrze, a nawet lepiej!
Czekały na mnie całe pola nieodkrytych możliwości… Amarok, Beryl (czy tam Compiz Fusion), pięć tysięcy pulpitów, po prostu szał wolnego oprogramowania.
Od tygodnia jestem tak zajęta rozwiązywaniem problemów, na jakie nigdy nie natknęlam się pod windą, a które są niemal nierozwiązywalne pod linuksem, że nawet nie miałam czasu ustawić sobie tapety. Na początku zgrzeszyłam z kubuntu ze środowiskiem graficznym kde4. Okazało się, że nie mogę sobie nawet zmienić ustawień językowych czy daty i godziny w systemie, bo nie mam jakichś tam uprawnień. Po prostu Linux opanował mój komputer, a ja byłam kompletnie załamana.
Rozwiązałam ten problem, rezygnując z kubuntu i kde4.
Ubuntu jest ładniejsze.
I mogę se zmienić datę.
Pełen sukces!
Obecnie mam problem z:
- drukarką (już wiem, ze nie będzie mi działał przycisk kopiarki),
- wi-fi (nie chce mi się łączyć z iPodem, co prawda spod windy też nie, ale tam przynajmniej mam iTunes i mogę się łaczyć kablem),
- oprogramowaniem obsługującym Sony Ericssona (na szczęście podstawowe rzeczy mogę zrobić, podłączając go jako dysk).
Czytnika kart nie będzie obsługiwał.
A jeszcze nawet nie doszłam do obsługi wbudowanej kamery internetowej. W ogóle nie wypróbowałam setek rzeczy, z których przyzwyczajona jestem korzystać, nawet się nad tym nie zastanawiając.
KTO DA WIĘCEJ?

Napisz odpowiedź